szu szu

about contact


Było jak było
Było jak było
Było jak było
Było jak było

Było jak było

2005, Jan– Feb–

– Okna gallery, CCA Ujazdowski Castle, Warsaw, Kamil Dąbrowski


Kamil Dąbrowski

kuratorzy: Piotr Kopik, Ivo Nikić, Karol Radziszewski, ze strony CSW: Marcin Krasny

Sztuka, choć wiele ją to kosztowało, przez lata zachowywała kontrolę nad banalną rzeczywistością. Zawsze znajdując artystyczne przetworzenie, bezpieczny dystans. Pop nadszedł jak wielka fala. Artyści "zniżyli" się do poziomu realnego życia jak nigdy dotąd. Pierwotnie pojęcie "pop" miało opisywać ruch artystyczny krytycznie ustosunkowujący się do masowej konsumpcji. Brytyjski pop-art raczej komentował, starał się przekazać wizje pustki, otępienia i oszustwa komercji. Andy Warhol przeciwnie - niczego nie krytykował. Postanowił zanurzyć się w otaczającej go banalności i uczynić z tego materiał swojej sztuki. Bo czym jest pop-art, jeśli nie "społeczeństwem konsumpcyjnym", które samo się uznało za temat sztuki? Pop-art maluje jego portret zbiorowy. Artyści cytują wizerunki dosłownie, nie starają się ich upiększać ani retuszować. Żerują na złym smaku, na krzyczących kolorach i brzydocie.

Od kilku lat w Polsce młodzi artyści malarze prześcigają się w przemalowywaniu z gazet, reklam, telewizji, wizerunków gwiazd, przedmiotów, wytworów pop-kultury. Zainteresowanie banałem to właściwie obowiązująca dziś i utrwalona norma. Pop-banalizm powoli wchodzi do, będącej zawsze krok do tyłu, Akademii. Kamil Dąbrowski też lubi pop-art, też przemalowuje, a to dziwki z ulotek, a to Wiśniewskiego z gazety. Tylko, że zamiast poszukać następnych motywów z gazet, postanowił zatrzymać się na wybranym motywie, właśnie na Wiśniewskim. Przemalować następne gwiazdy, po co? Wedle jakiego klucza. Jakiś by się znalazł, pokazać te obrazy publiczności. Zastanawialiby się, czy są „dobrze” albo „fajnie” albo „intrygująco” malowane. Kamil lubiący pop tandetę nie pozostał jej zdystansowanym komentatorem, nie chciał też „pośmiać się” z Wiśniewskiego. Postanowił nawiązać z nim kontakt, w rezultacie udało mu się nawiązać współpracę. Został kimś na kształt nadwornego malarza Wiśniewskiego. Malował obrazy, które były reprodukowane na okładkach Ich Troje i Wiśniewskiego, były ilustracjami do piosenek. Namalował ślubny portret Wiśniewskich, który wisi u nich w sypialni. „Nieco” bardziej wniknął w klimat popu, niż jego koledzy po fachu. Cały czas jednak miał wolną rękę. Obrazy, które malował dla Wiśniewskiego, to były jego obrazy, malował je jak chciał. Wiśniewski specjalnie nie ingerował, zaufał Dąbrowskiemu. Obrazy Kamila uwolniły się od odbierania ich jako po prostu obrazy. Stały się elementem złożonego projektu, w którym nie do końca wiadomo gdzie są granice. Czy udział w programie „Jestem jaki jestem” jest w ramach projektu, czy nie. Na wystawie można by mnożyć takie pytania, chyba nie do końca jest sens. Wiadomo, że kiedy pomysł artystyczny wyzwala się z bezpiecznego galeryjnego pudełka i realizowany jest z ludźmi i wśród ludzi ewoluuje, rządzi nim przypadek. Różne okoliczności wynikające ze spotkania Dąbrowskiego z Wiśniewskim to oczywiście sens tej wystawy. Samo ich spotkanie, absurdalny pomysł Dąbrowskiego, budzi ogromną ciekawość. Wystawa jest także pretekstem do kolejnego podpatrzenia kulis gwiazdorstwa Wiśniewskiego, tyle że nie w brukowcu, czy w reality show, których przecież nie oglądamy, ale na wystawie w CSW. To wyjątkowo popowe wydarzenie. Trudno o większego gwiazdora w Polsce niż Wiśniewski, który jest zarówno bardzo popularny, jak i ostentacyjnie ignorowany. Budzi skrajne emocje, jest kompletnie „niestrawny” dla ludzi preferujących „kulturę wyższą”. A ci co go słuchają, oglądają, traktują jak bożyszcze. Wiadomo, Wiśniewski jest kontrowersyjny i powszechnie znany. Wniknięcie w jego świat, współpraca z nim, to jakby idealny, wzorcowy, przy okazji oczywisty, materiał na pop-artową wystawę. Z drugiej strony to duże ryzyko, Wiśniewski to jakby temat tabu w środowiskach artystycznych.